piątek, 11 marca 2011

Opór / Defiance (2008)

Krótko o wczorajszej domowej projekcji. Przeglądając internet dowiedziałem się, że na TVN-ie leci jakiś film z Craigiem w realiach WWII. Czym prędzej przełączyłem mój odbiornik na wspomniany kanał. Rzadko oglądam filmy na tego typu stacjach z jednego wiadomego, znanego wszystkim względu - reklam. Tym razem zrobiłem jednak wyjątek ze względu na tematykę ostatnio będącą w obszarze moich zainteresowań. 
Film wprowadza nas w realia wojennych prześladowań i mordów żydów w europie wschodniej. Heroiczni bracia Bielscy próbują wraz z kilkoma uciekinierami ukryć się i przetrwać w jednym z białoruskich lasów. Jednak wieść o ich poczynaniach szybko się rozchodzi i do ich obozu napływają coraz to nowe ofiary prześladowań. Jako ludzie o wielkich sercach przyjmują ich do swojego grona, które ostatecznie urasta do wielkości małej społeczności. Film przedstawia nam wzloty i upadki tego przedsięwzięcia, problemy jakie  wiążą się z utrzymaniem w homeostazie tak dużej grupy ludzi w warunkach ciągłego zagrożenia ze strony niemieckiego agresora. 
Zacznę od tego, że jest to oczywiście produkcja amerykańska i widać to na każdym kroku. Za każdym razem trochę śmieszy mnie obsadzanie aktorów hollywoodzkich czy ogólnie anglojęzycznych w rolach europejczyków, w szczególności ze wschodniej części tego kontynentu. Przykładów takiego zabiegu jest kilka jak chociażby Adrien Brody jako Szpilman w Pianiście czy Nicolas Cage wcielający się w postać rosyjskiego handlarza bronią Jurij Orlova. W "Oporze" Daniel Craig kreuje natomiast postać Białorusina Tuvia Bielskiego. Efekt tego jest dość komiczny bo aktor ten, z pochodzenia Brytyjczyk, za wszelką cenę stara się nadać swej wymowie słowiański akcent. Nie pozostają mu dłużni pozostali odtwórcy głównych ról jak np. Liev Schreiber czy Jamie Bell - pozostali bracia Bielscy. Nie wpływa to natomiast na grę aktorską, która jest na całkiem niezłym poziomie.
Jak wspomniałem film jest, mimo przytoczonych realiów, na wskroś amerykański. Nie brakuje tu bowiem dramaturgii, heroizmu i bohaterstwa w walce, charyzmatycznych indywiduów i podbudowujących na duchu przemów do ogółu. Nie zabrakło także wątków miłosnych, wzruszających scen i samozwańczych, kompletnie nijak się mających do realizmu wojny akcji militarnych. Jesteśmy także świadkami braterskich waśni i rywalizacji oraz rozważań na temat moralności dokonywanych czynów. Ciekawym aspektem jest różnorodność postaci i cała galeria różnych charakterów, które w mniejszym lub większym stopniu wywierają jakiś wpływ na funkcjonowanie "Partyzantów Bielskiego". Film jest dość długi i biorąc pod uwagę liczne przerywniki trzeba było na niego poświęcić sporo czasu. Nie uważam jednak by był to czas stracony. Scenariusz jest bowiem oparty na faktach i można poznać historię zwykłych ludzi dla których dobro współbratymców jest wartością nadrzędną.          

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz